Fakty
- Branża
- Meble i wyposażenie wnętrz (e-commerce)
- Wielkość firmy
- Średnia firma, 40–60 osób
- Okres
- 6 miesięcy · 01–06.2026
- Zakres
- Google Ads + Meta Ads
Problem / wyzwanie
Budżet reklamowy rósł z miesiąca na miesiąc, ale liczba zamówień stała w miejscu. W ciągu roku wydatki wzrosły o 70%, a sprzedaż z kanałów płatnych o 12%. Właściciel firmy zaczął zadawać pytanie, które słyszymy często: „płacimy coraz więcej, a efektu nie widać — może reklama po prostu przestała działać?".
Problem nie był w reklamie, tylko w tym, jak była poukładana. Google Ads i Meta Ads działały jak dwa osobne światy — te same produkty, ta sama grupa odbiorców, konkurencja o ten sam klik. Kampanie w obu kanałach celowały w te same osoby, a system nie wiedział, że jedna z nich już kupiła. Efekt: rosnący koszt dotarcia do kogoś, kto i tak byłby klientem.
Największa dziura była jednak w pomiarze. Konwersje kończyły się na ostatnim kliknięciu, więc cała zasługa spadała na kanał, który akurat domknął koszyk. Meta, która budowała popyt na początku ścieżki, wyglądała na nierentowną i była systematycznie wygaszana. Decyzje o budżecie podejmowano na podstawie danych, które opisywały tylko końcówkę procesu.

Punkt startowy
- 2,1ROAS
- 148 złCPA
- 96Konwersje / mies.
Wynik
- 4,8ROASpomiar: 6 miesięcy, vs. punkt startowy
- 79 złCPApomiar: 6 miesięcy, vs. punkt startowy
- 156Konwersje / mies.pomiar: 6 miesięcy, vs. punkt startowy
Pierwszy raz widzimy w jednym raporcie, ile realnie kosztuje nas zamówienie z Google i z Meta. Decyzje o budżecie przestały być zgadywaniem.
Marek Nowak, właściciel, Nordica Home
Jak wyglądał proces
Audyt kont i pomiaru
Przeanalizowaliśmy 18 miesięcy historii kampanii, konfigurację GA4 i ścieżki zakupowe. Wyszło, że 40% konwersji było przypisanych do złego źródła, a część kampanii dublowała ruch — te same produkty licytowały się nawzajem w Google i w Meta.
Przebudowa struktury kampanii
Rozdzieliliśmy role kanałów: Google Ads odpowiada za popyt istniejący (search, shopping), Meta za budowanie popytu (prospecting). Uporządkowaliśmy grupy produktowe, wykluczenia i podział budżetu między kanałami.
Wspólny pomiar i atrybucja
Wdrożyliśmy spójne zdarzenia konwersji w GTM, model danych oparty na GA4 i raport, który pokazuje wspólny koszt pozyskania zamówienia z obu kanałów. Meta przestała być oceniana po ostatnim kliknięciu.
Testy kreacji i skalowanie
Uruchomiliśmy stały cykl testów kreacji i grup odbiorców. To, co działało, skalowaliśmy stopniowo, pilnując, żeby ROAS nie spadał poniżej progu opłacalności ustalonego z klientem.
Czego nie zrobiliśmy
- Nie wdrożyliśmy Performance Max — przy tej skali i strukturze katalogu dawał gorszą kontrolę nad marżą niż klasyczne kampanie.
- Nie ruszaliśmy strony produktowej ani koszyka. To osobny projekt, poza zakresem tego wdrożenia.
- Nie przejęliśmy obsługi maili i SMS — zostawiliśmy je po stronie klienta.
Wnioski
Największa zmiana nie była w kampaniach, tylko w tym, na co patrzy klient. Zamiast dwóch raportów, które opowiadały dwie różne historie, jest jeden wspólny koszt pozyskania zamówienia. Budżet przesuwa się tam, gdzie realnie domyka sprzedaż, a nie tam, gdzie wygodniej było go przypisać.
Po pół roku klient samodzielnie podejmuje decyzje o podziale budżetu między kanałami. Nasza rola ograniczyła się do kwartalnego przeglądu i skalowania tego, co działa. To dla nas najlepszy możliwy wynik — system, który działa dalej bez nas.